Spadł pierwszy śnieg i stało się tak jak przypuszczaliśmy... zima znowu zaskoczyła drogowców! Niestety to stwierdzenie jest dalekie prawdy a sama prawda jest nieco przykra dla kierowców. Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia wszystkie polskie miasta znalazły się pod śniegiem. I nagle zaczęły tworzyć się ogromne korki! Powroty z pracy nagle wydłużyły się do 90 minut! Oczywiście kierowcy zaczęli kląć na służby drogowe, drogowców i polski rząd! Czyli jak co roku – norma. Auta turlały się w korkach po 20km/h oczywiście na letnich oponach bo przecież po co zmieniać opony na zimowe skoro zima tak naprawdę jest kilka dni w roku! Takie myślenie woła o pomstę do nieba oraz na pewno było i jest jednym z głównych czynników wywołujących korki.
Nagle gdy spada śnieg nasza drogowa ułańska fantazja znika! Zaczynamy jeździć wolniej niż pozwalają na to przepisy! I wszyscy szybcy i wściekli robią się pokorni i wolni. Rzecz jasna tylko gdy na drodze mamy śnieg i błoto pośniegowe. Szkoda że ta pokora przechodzi gdy tacy kierowcy widzą czarny asfalt. Warto nadmienić że ten niby czarny asfalt zwłaszcza teraz w okresie zimowym może być pokryty warstwą lodu. Jednak z przykrością stwierdzam że kierowcy nie myślą... Panicznie boją się jeździć po śniegu ale już po oblodzonym czarnym asfalcie nie! Absurd i to zdrowy! Na oblodzonej drodze na niewiele się zda opona zimowa, która za to świetnie zdaje egzamin na śniegu i błocie pośniegowym. Szkoda tylko że większość kierowców o tym nie wie! No bo niby gdzie mieliby się dowiedzieć? Dopiero jak dochodzi do kolizji lub wypadku włącza się krytyczne myślenie – trochę za późno ale i tak może to nas uchronić przed powtórnym popełnieniem błędu i kolejną kolizją lub wypadkiem. Zdarza się oczywiście grupa kierowców, którzy są jak Tommy Lee’Jones w ściganym – nieugięci i niereformowalni. Takich kierowców zimą lepiej unikać. Ich umiejętności prowadzenia pojazdu są przeciętne ale wydaje mi się że są mistrzami kierownicy. Ich umiejętności często są właśnie weryfikowane w zimie.
